Szeroka głoszona przez różnego rodzaju „specjalistów” propaganda na temat „promocji zdrowia psychicznego” i kwestii zapobiegania zaburzeniom psychicznym, skłania mnie do pewnych rozważań na ten temat, co jest dobre, bezpieczne, a co wręcz szkodliwe.
Wynikiem tej interwencji psychiatrów ma być szeroko zakrojona „edukacja społeczeństwa”, jak się okazuje bardzo jednokierunkowa, nastawiona raczej na potrzeby zarobkowe samych psychiatrów i psychologów, a niemająca wiele wspólnego z pomocą. Ponieważ owa „pomoc” sprowadza się do medykalizacji większości aspektów życia ludzkiego, czyli do sztucznego tworzenia „chorób”.
Ostatnio unikanie czy nawet niechęć do owej pomocy psychologiczno- psychiatrycznej, różnie zresztą rozumianej, jest postrzegana wyłącznie przez pryzmat uprzedzenia do tematu zdrowia psychicznego, niechęci, stereotypu wiążącego się z lecznictwem psychiatrycznym.
Jednakże, być może nie wiele osób zdaję sobie sprawę z tego, że nawet sama psychoterapia stosowana niewłaściwie, może, uwaga : doprowadzić do uszkodzeń w ośrodkowym układzie nerwowym. Prowadząc tym samym do trwałego uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Psychoterapia, czyli głęboka manipulacja psychiką drugiego człowieka. Ostrzegają o tym sami psychiatrzy oraz psychologowie kliniczni.
Drugi aspekt, myślę że istotny, to niedostrzegany problem promocji owej „pomocy”czytaj medykalizacji wszystkich aspektów życia ludzkiego, za cenę pewnych wartości.
Myślę, że taką jedną z wartości ludzkich, jest indywidualizm człowieka, niepowtarzalność i wyjątkowość każdego z nas. To dzięki niej rodzą się genialne umysły, ludzie tworzący przecież nie tylko naszą historię, ale… przyszłość.
Niebezpieczeństwo kryje się w tym, że często wśród różnych psychologów panuje wewnętrzne przekonanie, że tu należy się ingerencja. Gdyż ten często młody człowiek różni się od reszty ( więc w pewnym sensie niespełna norm). A nie ma przecież niczego gorszego!
Również szereg „etykiet” – upośledzonego intelektualnie, w ciasno pojmowanych przez psychologów wynikach testów na inteligencję, stosowanych w stosunku do dzieci, oraz pochopnym umieszczaniu ich w szkołach specjalnych, jest krzywdą na całe życie!
Jeśli chodzi o dzieci przestaję się wymagać od nich odpowiedzialności za siebie, samodzielności, wreszcie samodzielnego myślenia. Odnoszę wrażenie, że szczególnie teraz zaczyna nam wyrastać społeczeństwo niesamodzielne i w pewien sposób upośledzone - przekonane o swojej „chorobie”. Wmawianie dzieciom różnych chorób, zaburzeń, z kręgu ICD 10 (F00-F99 zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania), powoduję, że one same tak się postrzegają. Osoby te już jako dorośli stają się swojej ocenie„gorsze” - bo „chore”, nie samodzielne, niepodejmujące w życiu wyzwań.
Posługując się ową diagnostyką zaburzeń psychicznych, można dojść do wniosku, że praktycznie już każdy jest „chory” lub niedostosowany i należy się mu leczenie, lub przynajmniej - drobna „korekta”. A przecież jak wiemy, są to tylko ustalenia umowne i względne. Szereg owych „zaburzeń” to tylko teorie mające również powiązanie z funkcjonowaniem w danym środowisku społecznym, wpływu itd.
Na przykład dziewczynka w pewnym środowisku szkolnym jest postrzegana jako osoba niespełniająca norm, również intelektualnych. Natomiast w innej szkole, środowisku, pod opieką innego z rodziców jest wręcz chwalona przez nauczycieli jako miłe, zdolne i urocze dziecko.
W zaburzeniach typu „z pogranicza” nie można ustalić nawet tej (umownie) granicy „zdrowia” czy „choroby”.
Polecam niedawno otworzą prze zemnie stronę tego bloga po tytułem „ czytelnia”, na której udostępniam (również do druku), różne ciekawe artykuły o tej i tym podobnej tematyce. Strona będzie poszerzana w czasie o nowe artykuły i prace pochodzące z sieci, ale nie tylko.
Zapraszam: Czytelnia