Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychiatria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychiatria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

O diagnostyce psychiatrzycznej - "Wielkie oszustwo psychiatrii"

Psychiatria bardzo mało wie o procesach, które decydują o naszym zdrowiu psychicznym, i nie powinna udawać, że jest inaczej – twierdzi znany amerykański psychoterapeuta.

W swej fascynującej książce, która opowiada o medykalizacji ludzkiego cierpienia przez psychiatrów, Gary Greenberg opisuje, jak lekarz Samuel Cartwright doniósł w 1850 roku na łamach szanowanego periodyku "New Orleans Medical and Surgical Journal" o odkryciu pewnej nowej choroby. Nazwał ją "drapetomanią", od słowa "drapetes" oznaczającego w starożytnej grece zbiegłego niewolnika. Choroba ta miała "powodować, że Murzyni uciekają". Cartwright wymienił jeden podstawowy objaw diagnostyczny – "opuszczenie służby" – oraz kilka drugorzędnych, w tym "dąsy i niezadowolenie tuż przed ucieczką".

Drapetomania trafiła rzecz jasna na śmietnik historii medycyny. Nigdy nie została wymieniona w "Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders" (DSM) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, zbiorze powszechnie respektowanych wytycznych w zakresie badań i diagnozy zaburzeń zdrowia psychicznego. Greenberg, zagorzały krytyk DSM, sugeruje jednak, że gdyby podręcznik ten był publikowany w połowie XIX wieku, zapewne uwzględniono by w nim także drapetomanię.


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Fabrykowanie chorób, czyli niewidzialna wojna o portfel klienta!

Rozpacz po śmierci bliskiej osoby trwająca dłużej niż dwa tygodnie to już depresja. Spokojnie, można ją leczyć. I na tym zarobić.

Lawinowo rosnąca liczba nowych syndromów, zespołów i zaburzeń mogłaby naprawdę martwić, gdyby nie to, że na większość dolegliwości opracowano odpowiednie leki. Jak to dobrze, że na świecie są koncerny farmaceutyczne.

A jak ADHD

ADHD jest cudownym przykładem sfabrykowanej dolegliwości – wyznał nieoczekiwanie, na kilka miesięcy przed śmiercią prof. Leon Eisenberg, który podłożył podwaliny pod badania nad nadpobudliwością u dzieci. Szokujące słowa padły w rozmowie z dziennikarzem niemieckiego „Der Spiegel”. Pionier psychiatrii dziecięcej podważył w niej wiarygodność dowodów na istnienie ADHD. Wspomniał, że mogły być sfabrykowane na korzyść koncernów farmaceutycznych. Gdy wywiad został opublikowany, prof. Eisenberg już nie żył. Nie mógł potwierdzić albo obalić tych słów. A rodzice nadpobudliwych dzieci mieli prawo poczuć, że grunt usuwa im się spod nóg. Zwłaszcza że przy okazji pojawiły się publikacje na temat lawinowo rosnącej sprzedaży leków na ADHD i katastrofalnych skutków ich powszechnego stosowania. Tylko w samych Niemczech ich sprzedaż wzrosła z 34 kg w 1993 r. do 1760 kg w 2011 r. W dodatku Shane Ellison, chemik, który po kilkunastu latach pracy w branży farmaceutycznej zmienił front i zaczął nagłaśniać skandaliczne praktyki byłych pracodawców, zaczął opowiadać o stosowanym w terapii ADHD ritalinie „dziecięcy drag, uzależniającym równie silnie jak kokaina”.

Psycholodzy i terapeuci, którzy na co dzień pracują z dziećmi, wskazywali, że prof. Eisenberg wcale nie był pierwszym, który badał ADHD, i że on sam nie negował istnienia wspomnianych zaburzeń u dzieci. Zwracał jedynie uwagę na nadużywanie tej diagnozy przez nierozsądnych lekarzy i rodziców, którzy receptę na lek traktowali jak wybawienie. Po pigułkach dziecko z rozszalałego furiata zamieniało się w aniołka. Ziarno niepewności zostało jednak zasiane, dziecięcy psychiatra zza grobu sprowokował dyskusję nie tylko na temat syndromu „rozwydrzonych bachorów”, jak dzieci z ADHD są nazywane przez sceptyków, lecz także innych sztucznie wykreowanych dolegliwości.

Doktor Tomasz Witkowski to psycholog odgrywający rolę czarnej owcy środowiska. W dwóch tomach swojej głośnej książki „Zakazana psychologia” wypunktował liczne przypadki błędów i hochsztaplerstwa.– Często jest tak, że odkrywamy jakąś nową jednostkę chorobową lub zaburzenie, które dotyczy niewielkiego odsetka populacji – opowiada. – Wkrótce jednak zaczyna być ono nadużywane przez diagnostów. Z pewnością należy do nich ADHD.

wtorek, 11 czerwca 2013

"Medycyna" w służbie nietolerancji

Jeszcze nie tak dawno temu psychiatrzy na całym świecie szukali metod leczenia  homoseksualizmu. Niekiedy posuwano się przy tym do dość drastycznych rozwiązań. W Stanach Zjednoczonych, na przykład, prowadzono transplantację sutków pobranych u heteroseksualnych mężczyzn, które następnie wszczepiane były gejom. Podawano im również mieszankę azotu z tlenem po to, aby wywołać odurzenie podobne do stanu upojenia alkoholowego lub odurzenia narkotykami. Z pacjentami znajdującymi się w tym stanie prowadzono następnie psychoterapię lub terapię awersyjną polegającą na jednoczesnym pokazywaniu zdjęć o tematyce homoerotycznej i środków powodujących wymioty. Po wielu latach wysiłków i prób znalezienia złotego środka na wyleczenie z homoseksualizmu, lekarze przyznali w końcu iż "choroby" tej wyleczyć się nie da. 
 
W dalszej walce, pozostawał jednak wciąż jeszcze jeden radykalny środek, a mianowicie kastracja i lobotomia. Aime Wijffels, jeden z czołowych psychiatrów holenderskich, tak opisuje przeprowadzany przez siebie zabieg: "Dostęp do mózgu był stosunkowo łatwy i wiódł przez oczodół. Ostry skalpel należało wprowadzić do oczodołu, lekko popchnąć a po usłyszeniu charakterystycznego odgłosu, przekręcając skalpel wykonać cięcie w przedniej części mózgu". Na szczęście dla ludzkości, psychiatra ów zaprzestał tego rodzaju praktyk. Nawet według niego były one "nieco zbyt drastyczne". Jeszcze przed drugą wojną światową, gejów próbowano leczyć za pomocą kastracji. W latach 30-tych w państwach skandynawskich wprowadzono ustawy, umożliwiające legalne przeprowadzenie kastracji u mężczyzn, u których stwierdzono homoseksualizm. Co ciekawe, wprowadzając owe ustawy powoływano się na stwierdzenia Tomasza z Akwinu, który w "Casti Connubii" głosił, iż dla dobra całości ciała można poświęcić jego chorą część. W 1933 roku do władzy w Niemczech dochodzi Adolf Hitler. 
 

czwartek, 24 stycznia 2013

Narodziny ideologii - Nowa Debata


“Nic dziwnego, że studenci medycyny bezkrytycznie zaakceptowali dogmaty biomedycznego redukcjonizmu w psychiatrii. Nie starczało im czasu na czytanie i analizowanie literatury źródłowej. Sam, dopiero po pewnym czasie i w miarę upływu stażu specjalizacyjnego, zrozumiałem, że psychiatrzy równie rzadko co studenci czytają krytycznie literaturę medyczną.”

Collin Ross, profesor psychiatrii klinicznej w Southwest Medical Center w Dallas w stanie Teksas (1995)


Jak dotąd krok po kroku przeanalizowaliśmy najważniejsze aspekty epidemii zaburzeń psychicznych, jaka wybuchła w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni ostatnich 50 lat. Przegląd literatury medycznej pod kątem uzyskiwanych rezultatów leczenia każe jednak podstawić kolejne pytanie. Dlaczego społeczeństwo przekonane jest, iż w ciągu ostatnich 50 lat mieliśmy do czynienia z „psychofarmakologiczną rewolucją” w psychiatrii, skoro literatura naukowa jednoznacznie wskazuje, że nic takiego nie miało miejsca? Jakie są źródła tego zadziwiającego złudzenia? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wrócić do genezy „biologicznego modelu psychiatrii” i prześledzić jego rozwój, a następnie omówić narrację, którą na swój temat rozpropagowała psychiatria po tym, jak ów model przyjęto za obowiązujący.

Trudne dni psychiatrii

Lata 50. XX w. to złote czasy w historii psychiatrii. Wydawało się wówczas, że każdego roku następują w niej przełomowe odkrycia i profesja ta miała wszelkie powody, aby widzieć przed sobą świetlaną przyszłość. Psychiatrzy otrzymali do swojej dyspozycji cudowne pigułki, dzięki czemu psychiatria upodobniła się do innych gałęzi medycyny. Kiedy Krajowy Instytut ds. Zdrowia Psychicznego (National Institute of Mental Health, NIMH) oraz inne środowiska zaczęły propagować teorię o nierównowadze chemicznej w mózgu jako przyczynie zaburzeń psychicznych wydawało się, że leki będą skutecznym antidotum na te fizjologiczne choroby. W słowach byłego dyrektora NIMH, Geralda Klermana, „Amerykańska psychiatria uznała psychofarmakologię za swoją specjalność”. Jednak już dwie dekady później dobre czasy minęły i psychiatria pogrążyła się w głębokim kryzysie. Stała się celem rozmaitych ataków, a sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że nawet samo jej istnienie stanęło pod znakiem zapytania. Jak w 1980 roku zauważył ówczesny dyrektor Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (American Psy­chiatric Association, APA), Melvin Sabshin, „profesja dostała się pod ciężki ostrzał z wielu stron, tracąc z przy tym swoich sojuszników”.

Pierwszym poważnym problemem dla psychiatrii stało się intelektualne wyzwanie, jakie w 1961 roku rzucił jej Thomas Szasz, psychiatra na Uniwersytecie Stanowym Nowego Jorku w Syracuse, a które podważało jej legitymizację. W książce Mit choroby umysłowej (The Myth of Mental Illness) dowodził on, że zaburzenia psychiczne nie mają charakteru medycznego, a diagnozy psychiatryczne są wyłącznie etykietkami, jakie przykleja się ludziom zmagającym się z „życiowymi problemami” lub jednostkom zachowującym się w sposób niezgodny z normami społecznymi. Jego zdaniem psychiatrzy mają więcej wspólnego z policjantami i kapłanami aniżeli z lekarzami. Koncepcje Szasza wywołały poruszenie w środowisku psychiatrów, gdyż nawet media głównego nurtu, takie jak „ The Atlantic” i „Science”, uznały jego argumentację za trafną i istotną. Magazyn „Science” pisał, że traktat Szasza jest „niezwykle odważny i pouczający (…) śmiały i niejednokrotnie genialny”. Jak relacjonował później Szasz w rozmowie z dziennikiem „New York Times”, „ podczas wielokrotnych dyskusji, prowadzonych w zadymionych pokojach, słyszałem opinię, że Szasz pogrzebał psychiatrię. Taką też miałem nadzieję”.

Jego książka zapoczątkowała powstanie „ruchu antypsychiatrycznego”, który wsparli znani europejscy i amerykańscy intelektualiści, w tym m.in. Michel Foucault, R. D. Laing, David Cooper czy Erving Goffman. Publicznie kwestionowali oni „medyczny model” zaburzeń psychicznych sugerując, że szaleństwo jest „zdrową” reakcją na działania opresyjnego społeczeństwa. Szpitale psychiatryczne zaczęto przedstawiać jako ośrodki służące sprawowaniu kontroli społecznej, a nie leczeniu. Pogląd taki dodatkowo rozpowszechnił i utrwalił film pt. „Lot nad kukułczym gniazdem”, który w 1975 roku nagrodzony został kilkoma Oskarami. W obrazie tym pielęgniarka Ratched sportretowana jest jako zły glina, a film kończy się tym, że Randle Mc Murphy (Jack Nicolson) za nieprzestrzeganie szpitalnych zasad ukarany zostaje lobotomią.

Drugi problemem, z jakim psychiatria musiała się zmierzyć, była konieczność coraz silniejszej rywalizacji o pacjenta. W latach 60. i 70. rozkwitł w Stanach Zjednoczonych przemysł terapeutyczny. Pojawiły się tysiące terapeutów i konsultantów oferujących swe usługi „neurotykom”, do których – od kiedy Freud przywiózł do USA swoją kozetkę – psychiatria rościła sobie wyłączne prawa. Już w 1975 roku liczba terapeutów nie-psychiatrów przewyższyła liczbę praktykujących psychiatrów. Co więcej, z łask wypadły benzodiazepiny – neurotyczni pacjenci, którzy jeszcze w latach 60. ochoczo sięgali po owe „pigułki szczęścia”, teraz coraz chętniej wybierali terapię „krzyku pierwotnego” („primal scream therapy”), pobyt w Instytucie Esalen lub jedną z wielu innych terapii „alternatywnych” mających na celu uzdrowienie chorej duszy człowieka. Częściowo wskutek rosnącej konkurencji średnie zarobki roczne psychiatrów w latach 70. wynosiły zaledwie 70.600 dolarów i chociaż wynagrodzenie to było jak na tamte czasy przyzwoite, to jednak plasowało psychiatrię na dole tabeli dochodów, jeżeli chodzi o lekarzy w Ameryce. „Specjaliści od zaburzeń psychicznych nie będący psychiatrami przejmują wiele, jeśli nie wszystkie obszary, które psychiatria uważała za swoją domenę” ostrzegał David Adler, psychiatra z Uniwersytetu Tufta. W jego opinii uzasadniona była obawa, że psychiatria może po prostu „nie przetrwać”.

W obrębie psychiatrii pogłębiały się też podziały wewnętrzne. Mimo że wraz z pojawianiem się środka o nazwie torazyna model biologiczny zyskiwał przewagę, a większość psychiatrów zachwalała działanie leków, to jednak wielu freudystów, którzy jeszcze w latach 50. dominowali na amerykańskich uniwersytetach, nie zaakceptowało nowego oblicza psychiatrii. O ile uznawali oni pewną użyteczność leków psychiatrycznych, o tyle wciąż postrzegali zaburzenia psychiczne jako problem natury głównie psychologicznej. W rezultacie w latach 70. między wyznawcami teorii Freuda a zwolennikami „modelu biologicznego” rozgorzał głęboki, filozoficzny spór. Jakby tego było mało, w branży pojawiła się trzecia frakcja – zwolennicy „psychiatrii społecznej”. Grupa ta uważała, że psychozy i zaburzenia emocjonalne są często skutkiem konfliktu między jednostką a otoczeniem. W związku z tym, zmiana bądź stworzenie nowego, bardziej przyjaznego środowiska – jak uczynił to Loren Mosher w ramach Projektu Soteria – miało być skuteczną metodą leczenia. Podobnie jak freudyści psychiatrzy środowiskowi odrzucali zastosowanie farmaceutyków jako fundament terapii traktując je jako środki mogące w pewnych przypadkach okazać się pomocne, natomiast w innych – nie. Tym samym, jak scharakteryzował sytuację Sabshin, konflikt, który powstał między tymi trzema paradygmatami, wywołał w psychiatrii „kryzys tożsamości”.

Pod koniec lat 70. kierownictwo Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego otwarcie mówiło o tym, że psychiatria toczy walkę o „przeżycie”. O ile w latach 50. była jedną najszybciej rozwijającą się dziedziną medycyny, o tyle już w latach 70. odsetek absolwentów medycyny wybierających psychiatrię na swoją specjalizację spadł z 11% do niecałych 4%. W artykule “Psychiatry’s Anxious Years” „New York Times” interpretował ten gwałtowny spadek zainteresowania psychiatrią wśród przyszłych lekarzy jako „szczególnie bolesny akt oskarżenia sformułowany pod jej adresem”. 
(…)

Przeczytaj cały artykuł w serwisie: Nowa Debata

Zobacz również:

Narasta społeczny bunt przeciw biopsychiatrii -  wywiad z Robertem Whitakerem
O lekach, które mogły być gorsze od choroby
Sąd nad psychiatrią?
Kilka Uwag O Państwie Terapeutycznym

Zachowaj artykuł: PDF

sobota, 29 września 2012

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozpruwacze ludzkich mózgów - Neewsweek

Aby się przekonać, do czego jest zdolny 
żądny sławy lekarz, wystarczy podarować mu szpikulec do lodu i zapewnić, że cokolwiek z nim zrobi, nie spotka go żadna kara.

Przed rozpoczęciem lobotomii dr Walter Freeman aplikował pacjentowi elektrowstrząsy, by go oszołomić. Następnie uczony, nazywany w amerykańskich gazetach chirurgiem ludzkich dusz, brał w dłoń szpikulec do kruszenia lodu. Używał go, bo żadne narzędzie chirurgiczne nie było wystarczająco twarde, aby zmierzyć się z kośćmi ludzkiej czaszki. Dr Freeman wpychał szpikulec w przestrzeń między gałkę oczną a powiekę. Następnie uderzał w rękojeść młotkiem imetalowe ostrze przebijało oczodół, wchodząc do płata czołowego mózgu. Wówczas doktor brał kolejny szpikulec i wbijał w drugie oko pacjenta. O dziwo, przeważnie udawało mu się nie wydłubać przy tym gałki ocznej. Na koniec chwytał za rękojeści i wykonywał koliste ruchy, szatkując na chybił trafił płaty czołowe mózgu nieszczęśnika.
Wbrew pozorom świat nauki nie uznał Freemana za nowe wcielenie doktora Mengele, lecz za proroka cudownej metody leczenia chorób psychicznych. Tak skutecznej, że wartej Nagrody Nobla.” Czytaj całość

Zobacz też:

- Lobotomia zakazana
- Lobotomia - grzebanie w mózgu
- Gdy psychiatria miała wolną rękę...
Eutanazja – ukryte ludobójstwo pacjentów szpitali psychiatrycznych

Pęknięte z żalu serce - wersje do słuchania

Czym jest psychiatria jak działa w Polsce posłuchaj lub przeczytaj. Artykuł w wersji czytanej, głos z syntezatora mowy IVONA -Ewa

Część 1:

Krzysztof zasłabł, kiedy zażył leki przeciwko zapaleniu ucha i ostrym bólom głowy, jakie przypisał mu lekarz rodzinny. Wezwane pogotowie niespodziewanie odwiozło go do... psychiatryka. „Psychiatrzy złamali wszystkie możliwe normy prawa polskiego i międzynarodowego” - opowiada matka. 

Część 2:

"Teraz o synu może pani zapomnieć” - powiedział do mnie psychiatra, dr G. i śmiał mi się prosto w oczy. „Mam postanowienie sądu i to ja leczę pani syna, i tak długo będę go leczył, aż go wyleczę!”


Część 3:

Jest decyzja Sądu Okręgowego w sprawie Krzysztofa, skazanego w kwietniu na
przymusowe leczenie psychiatryczne. „Zdaje się, że to wierzchołek góry lodowej, który nadal może spędzać nam sen z powiek” – mówi matka


Wszystkie pliki również do pobrania:

- Pęknięte z żalu serce cz1
- Pęknięte z żalu serce cz2
- Pęknięte z żalu serce cz3

- Spakowane Pęknięte z żalu serce 1,2,3 [RAR 22,8 MB]

Zobacz też:

środa, 8 sierpnia 2012

„Narasta Społeczny Bunt Przeciw Biopsychiatrii”, Mówi Robert Whitaker W Wywiadzie Dla Nowej Debaty.

Zapraszamy do lektury wywiadu, jakiego specjalnie Nowej Debacie udzielił Robert Whitaker – amerykański dziennikarz, historyk nauki, autor książek poświęconych psychiatrii.
 Za swoją pracę Whitaker był wielokrotnie nagradzany, otrzymał m.in. George Polk Award for Medical Writing (1998) oraz National Association for Science Writers’ Award (1998). Wcześniej, w 1992 roku był stypendystą Massachusetts Institute of Technology w ramach programu „Knight Science Journalism Fellowships” przyznawanego dziennikarzom specjalizującym się w medycynie, naukach ścisłych i problematyce związanej ze środowiskiem naturalnym. W 1998 roku był współautorem serii artykułów dla dziennika „Boston Globe” na temat badań w psychiatrii, za którą nominowany był do Nagrody Pulitzera.Czytaj całość

Pobierz artykuł w PDF-ie: Kliknij

Zobacz też:


wtorek, 22 maja 2012

Opieka psychiatryczna w Polsce ? To fikcja!

Jak wygląda sytuacja w psychiatrii w Polsce?


Sytuacja w Radomiu pokazuje, jak w praktyce w Polsce wygląda opieka psychiatryczna - ocenia prof. Tomasz Wolańczyk, krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. - Ten oddział był takim miejscem zsyłki dla osób przebywających w młodzieżowych ośrodkach szkolno-wychowawczych. Jeśli wychowanek dostanie szału i zacznie np. rzucać meblami, karetka lub policja przywożą go do szpitala - dodał. Więcej

Polecamy również:

środa, 2 maja 2012

Medykalizacja w leczeniu chorób psychicznych

Polecam artykuł, Nowy Ekran
W dzisiejszych społeczeństwach udaje się często zauważyć wpływ niektórych wyspecjalizowanych dziedzin medycyny na ich codziennie życie. Przedstawiciele służby zdrowia niczym trybunał kasacyjny w pogrążonej w rewolucji Francji ferują wyroki i bezpradonowo wkraczają w rejony życia ludzi, które powinny zostać oddane do ich własnej dyspozycji. W ostatnich latach spokamy się z terminem "medykalizacji”. Obserwując mass media coraz częściej możemy dostrzec wyraźny sprzeciw przeciwko temu procesowi. Pierwsze głos podniosły kobiety. Ich niezadowolenie wynikało głównie z interpretacji macierzyństwa jako przypadku tylko i wyłącznie klinicznego. Powyższy proces dotyczy jednak bardzo wielu dziedzin. Czytaj więcej
Zobacz też:

Michael Foucault
Książka: Michael Foucault - Historia Szaleństwa
Thomas Sasz
- Więcej na temat: Medykalizacja

Pobierz w PDF: Kliknij

wtorek, 14 lutego 2012

Michorzewski Andrzej Marek - dzień w którym wybiło szambo

Tak w skrócie ta książka porusza temat tabu, jakim jest sytuacja w polskiej psychiatrii. Autor nie boi się porównywać jej do psychiatrii nazistowskiej. 

Książka przez swoją łamiącą tabu bezpośredniość, zyskała wiele nieprzychylnych recenzji i opinii... Tym bardziej warto ją przeczytać i samemu wyciągnąć wnioski ;)W psychiatrii nie ma już co ulepszać czy zmieniać ale przede wszystkim należy ją ograniczyć zaczynając od prawa, które umożliwia bezzasadne odbieranie wolności na podstawie domniemań i przypuszczeń ...



Autor: Andrzej Marek Michorzewski 
Wydawnictwo: Finna Oficyna Wydawnicza
Liczba stron: 192
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89929-20-1






Z okładki:

Andrzej Marek Michorzewski, urodzony we Włocławku, ukończył Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Gdańsku. Facet, który uchronił mnie przed obowiązkową służbą wojskową, współzałożyciel "Kobranocki" (autor nazwy zespołu), twórca wszystkich tekstów piosenek. Przedtem najczęściej anonimowy autor kilku studencko-turystycznych standardów. W latach osiemdziesiątych członek Grupy Toruń. Autor powiedzenia "albo prawo, albo sprawiedliwość", wielokrotnie karany sądownie za porównywanie polskiej psychiatrii do nazistowskiej, za odmowę sporządzenia opinii sądowo-psychiatrycznych oraz za posądzanie sądów i prokuratury o nieprzestrzeganie prawa. Oskarżony o nielegalne zatrudnianie swoich pacjentów. Przez blisko siedem lat dyrektor Szpitala Psychiatrycznego w Świeciu. Rezygnując ze stanowiska stwierdził, że wstydził się być psychiatrą i wyemigrował gdzieś na prowincję. Od 2000 roku nie odbiera telefonów...

Andrzej Kobra Kraiński

Opis z artykułu : Afery, Korupcja i Dewiacja - XXI Wiek
Andrzej Michorzewski, autor przeboju Kobranocki "Kocham Cię jak Irlandię", został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne - podał dziennik.pl. Po przesłuchaniu został zwolniony. Andrzejowi M., który był psychiatrą i dyrektorem Szpitala Psychiatrycznego w Świeciu, zarzuca się wystawianie za łapówki fałszywych zaświadczeń o chorobach bandytom. Dzięki temu unikali oni więzienia albo uzyskiwali przerwę w odbywaniu kary. Po przesłuchaniu w prokuraturze we Wrocławiu Andrzej M. został zwolniony za poręczeniem majątkowym 20 tysięcy zł. Nie wolno mu opuszczać Polski. Podejrzany o korupcję lekarz jest współzałożycielem zespołu Latający Pisuar, który szybko zmienił nazwę na Kobranocka. To właśnie Andrzej został wówczas głównym autorem tekstów piosenek. Nie kto inny, jak podejrzany teraz psychiatra jest twórcą głośnego przeboju "Kocham Cię jak Irlandię". - Michorzewski napisał słowa do tego utworu - potwierdza Marek Watza, menedżer zespołu.

czwartek, 9 lutego 2012

Akcja T4 - Niemiecka eugenika 2012

Zabójstwa osób przebywających w szpitalach psychiatrycznych i przytułkach obywałaby się w tajemnicy, a akcja ta nosiła kryptonim "Program T4" - nazwa operacji była odniesieniem do adresu Kancelarii Rzeszy przy Tiergartenstrasse 4


... Według publikacji które można znaleźć w internecie, badania naukowe dot. neuroleptyków przejął przemysł farmaceutyczny,do tego celu wykorzystując ludzi zamkniętych w „psychiatrykach”. Te lekarstwa są szkodliwe, niszczą komórki mózgowe o czym wszyscy wiedza.




W 26 przebadanych przez nas przypadkach naruszania praw człowieka, było 6 przypadków uzależnienia, na 20 osób z problemami psychicznymi 17 osobom zaaplikowano na stale neuroleptyki . U 12 została stwierdzona paraidalno- halucynogenna schizofrenia, gdzie tylko 2 osoby były w rzeczywistości chore na schizofrenie i tylko ci pacjenci powinni być leczeni neuroleptykami.

Z powodu fałszywej diagnozy – najczęściej diagnoza „schizofrenia” - osoby te były niewłaściwie leczone a następnie wydawane były dyskryminujące je opinie rzeczoznawcze, które doprowadzały do zrobienia z tych osób „ofiar psychiatrii”. W stosunku do tych osób zostały popełnione następujące naruszenia praw człowieka..

W Polsce jest dokładnie tak samo, gdzie kończy się sprawiedliwość, zaczyna się „psychuszka”. Europa to jeden organizm !!!. Tego organizmu nie należy leczyć neuroleptykami.

Czytaj całość:   http://dosc.nowyekran.pl/

Pobierz artykuł w PDF: Kliknij

piątek, 20 stycznia 2012

Sterylizacja w uralskich szpitalach psychiatrycznych

Pracownicy jednego ze szpitali psychiatrycznych na Uralu poddawali młode pacjentki przymusowej sterylizacji, "by nie rodziły więcej psycholi".


 Dziennik "Nowyje Izwiestia" opublikował wczoraj omówienie raportu regionalnego rzecznika praw człowieka, według którego w domu opieki w Oziorsku przez ostatnie 15 lat doszło do 14 przypadków przymusowej sterylizacji dwudziesto- i trzydziestokilkuletnich kobiet. Taki zabieg można wykonać tylko za zgodą samej kobiety. A jeśli ona jest ubezwłasnowolniona, decyzję podejmuje komisja lekarska i zatwierdza ją sąd.

- Tymczasem w domu opieki sterylizację stosowano po prostu jako środek antykoncepcyjny - mówi "Gazecie" urzędniczka biura rzecznika praw człowieka w Kraju Permskim. I dodaje: - Pracownicy domu w Oziorsku trochę żartem mówili nam, że przeprowadzają zabiegi po to, by ich podopieczne "nie rodziły kolejnych psycholi".

Jurij Sawienko, psychiatra, ekspert kontrolujący placówki psychiatryczne w całej Rosji na polecenie federalnego rzecznika praw człowieka, powiedział nam, że spotykał się z przypadkami stosowania przymusowej sterylizacji bez wyroku sądowego i w innych regionach, ale dochodzi do nich "sporadycznie".

wtorek, 20 grudnia 2011

Poruszająca historia ofiary psychiatrii

To w jaki sposób piętnuję się ludzi , zamykając ich w zakładzie psychiatrycznym , za karę. Opisuje przyjaciel tej strony David , jego poruszająca i zarazem smutna opowieść , ukazuje nam prawdziwe oblicze psychiatrii oraz osób wykorzystujących psychiatrów do celów min. wychowawczych... Autor mówi też o tak zwanym trybie nagłym wykorzystywanym przeciwko niemu, wzywaniem karetki w nieuzasadnionych przypadkach , zastraszaniem pogotowiem i psychiatrykiem.
 
Społeczeństwo powinno być świadome , że takie postępowanie przeciwko komuś jest zwykłym świństwem i jest niezgodne z prawem . Powinno być ścigane z urzędu, jest to bowiem pozbawienie wolności oraz godności. Pozwala na to Przepis z Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego który w świetle konwencji ONZ osób z niepełnosprawnością jest już nielegalny! Państwo Polskie powinno natychmiast ratyfikować ową konwencję. I znieść dyskryminujące przepisy.(patrz)

sobota, 17 grudnia 2011

Psychiatria na usługach reżimu

Umieszczanie zdrowych ludzi wbrew ich woli w szpitalach psychiatrycznych do niedawna kojarzono z sowieckim aparatem bezpieczeństwa, który dzięki usłużnym konowałom przez lata uczynił z psychiatrii jedno z narzędzi represjonowania obywateli kontestujących reżim komunistyczny. Poprzez sztuczne rozszerzenie kryteriów klinicznych umożliwiono nie tylko izolowanie setek tysięcy zdrowych ludzi w zamkniętych ośrodkach psychiatrycznych, ale również dokonywanie na nich zabiegów, takich jak elektrowstrząsy czy pseudoterapia silnymi lekami psychotropowymi, insuliną czy koloidalną siarką, co wielokrotnie przyczyniało się do utraty zdrowia, a nawet śmierci.

Po śmierci Stalina i potępieniu kultu jednostki nie uchodziło już pozbywać się przeciwników politycznych za pomocą strzału w potylicę. Następowały zwolnienia z łagrów i więzień. Wrogów ludu jednak wciąż nie brakowało, postanowiono więc na szeroką skalę rozwinąć wcześniejsze doświadczenia w stosowaniu psychiatrii represyjnej.


Schizofrenia pełzająca i bezobjawowa

Nowy kierunek i zadania rosyjskiej psychiatrii wyznaczył Nikita Chruszczow w przemówieniu z 1959 r., kiedy to autorytatywnie zrównał przeciwników komunizmu z osobami chorymi psychicznie. Któż bowiem normalny, według genseka, mógł utyskiwać na jedynie słuszny i tak wrażliwy na ludzką niedolę ustrój? Poza tym ta forma represji była w stanie znacznie poprawić wizerunek Kraju Rad w świecie. Malała bowiem liczba więzień przy jednoczesnym wzroście szpitalnych łóżek. W rzeczywistości jednak warunki przebywania w psychtiurmach były dużo gorsze niż w zwykłych więzieniach, przede wszystkim zaś okres izolacji „pensjonariusza” mógł być przedłużany w nieskończoność. Ponadto przymusowi pacjenci byli poddawani wszelkim formom przemocy cielesnej, poczynając od tortur przez brutalne pobicia aż po zbiorowe gwałty. A możliwości odwoływania się do władz zwierzchnich mógł jednym podpisem pozbawić zainteresowanego „lekarz prowadzący”, uznając niecelowość korespondencji z instytucjami państwowymi osoby uznanej wszak za psychicznie chorą i cierpiącą np. na zespół urojeniowy. Naukową oprawę teorii Chruszczowa dodał po dziesięciu latach, uważany za ojca represyjnej psychiatrii, prof. Andriej Władimirowicz Snieżniewski, który w 1969 r. dokonał rzeczy wydawałoby się niemożliwej – zdefiniował nieistniejącą jednostkę chorobową jako „schizofrenię pełzającą”, nazywaną też niekiedy „schizofrenią bezobjawową”. Na podstawie diagnozy określonej tak absurdalnym terminem prześladowaniom poddano w Związku Sowieckim niemal 2 mln osób. Jednym z bardziej znanych więźniów „leczonych” w psychuszkach był Władimir Bukowski, rosyjski dysydent i opozycjonista.

Psychuszki w PRL-u


sobota, 3 grudnia 2011

Psychiatria nienawiści

Jednym z pacjentów psychiatry Karadzicia był prezydent Milosević "To, że Jovan Rasković i Radovan Karadzić, założyciele Demokratycznej Partii Serbów (SDS) w Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie, a także ja jesteśmy psychiatrami, to zwykły zbieg okoliczności" - powiedział w wywiadzie prasowym Vojslav Stanimirović, psychiatra i przywódca Serbów we wschodniej Chorwacji.

Dziennikarz przeprowadzający rozmowę jest jednym z wielu ludzi, którzy zwrócili uwagę na ten niezwykły zbieg okoliczności. Gdyby trzej wspomniani serbscy politycy byli ekonomistami, prawnikami lub kimś w tym rodzaju, łatwiej byłoby uwierzyć w oświadczenie Stanimirovicia. Zadziwia jednak fakt, że wszyscy trzej zajmują się intrygującą dziedziną, jaką jest ludzki umysł. Raport opublikowany przez Obywatelski Komitet Praw Człowieka pod tytułem "Rola psychiatrii w powstawaniu przemocy", ujawniający wypadki łamania praw człowieka przez psychiatrów, stawia ten "zbieg okoliczności" w nowym świetle.

Pieczołowicie wypracowany wizerunek życzliwego psychiatry, palącego fajkę i mądrze kiwającego głową, podczas gdy jego pacjent leży na kanapie i opowiada historię swego życia, jest tak prawdziwy jak halucynacje wywołane przez narkotyki. Psychiatrię uważa się za dziedzinę, której zadaniem jest niesienie pomocy. Psychiatrzy są biegłymi w sądach, zajmują się kryminalistami uznanymi za osoby nie- poczytalne, są doradcami w sprawach wychowania, opracowują programy walki z narkotykami. Udzielają również porad małżeńskich i seksualnych w programach radiowych i popularnych magazynach.


Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że największy wśród wszystkich lekarzy odsetek samobójców i narkomanów notuje się wśród psychiatrów. Ponad 10 proc. psychiatrów przyznaje się do wykorzystywania seksualnego swoich pacjentów, a według badań przeprowadzonych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów, dwie trzecie psychiatrów to osoby "ciężko upośledzone psychicznie".

poniedziałek, 28 listopada 2011

Dzień świra

Zdjęcie„Wszyscy jesteśmy psychiczni, tylko nie wszyscy zdiagnozowani” – to zdanie można uznać za podsumowanie badań antypsychiatrii, ruchu społecznego zapoczątkowanego w latach 60 XX w. odrzucającego samo pojęcie choroby psychicznej. 








Pewnie nigdy nie zwrócił bym uwagi na tego typu twierdzenia potępiane przez większość środowisk naukowych*, gdyby nie Monika. Monika ma 18 lat, mieszka w Tarnowskich Górach, w wieku 12 lat po raz pierwszy spotkało ją coś co psychiatrzy określają mianem epizodu psychotycznego, od tamtej pory jej życie nigdy nie wróciło do normalności. 

Skontaktowała się ze mną po tym jak trafiła na Lewacki blog z jednego powodu – nie wierzy w to co wmawiają jej lekarze. Od kiedy usłyszała głos mówiący do niej w nieznanym języku była faszerowana lekami antypsychotycznymi. Diagnoza była jednoznaczna – schizofrenia. Monika uważa, że wcale nie jest chora i gdzie może szuka innego wyjaśnienia tego co się z nią dzieje. Osób takich jak Monika jest całe mnóstwo."


Artykuł pochodzi ze strony: http://wolnemedia.net/


"MK: Uzasadnienie do zmiany z 19.10.2010 (usunięcie uwagi, że antypsychiatria jest "silnie krytykowana przez środowiska naukowe" 
1. Uwaga ta od dawna opatrzona jest przypisem, że potrzebne jest źródło, bo rzeczywiście źródło jest tu potrzebne, ponieważ np ja (i pewnie wielu inych zainteresowanych) nie zetknąłem się z żadną prawdziwie naukową krytyką antypsychiatrii. Zaznaczam, że tematem się żywo interesuję. Nikt w międzyczasie nie podał źródła, zatem uznaję to zdanie za odpowiedniego kandydata do usunięcia z artykułu. 
2. Uwaga ta jest po prostu nieprawdziwa. Poza środowiskiem psychiatrów oraz zapewne wiekszosci psychologów antypsychiatria jest w zasadzie umiarkowanie akceptowana przez środowiska naukowe, oczywiście dotyczy tylko uczonych, którzy znają temat. Ci naukowcy, którzy tematu nie znają, zwykle zajmują pozycję bierną, w tym sensie neutralną. Jeśli przyjmują za sprawdzone tezy psychiatrii (pewnie większość), to jest to najczęściej rezultat zawierzenia autorytetowi medycyny bez uprzedniej krytyki, 'na kredyt', a nie wynik ściśle naukowego rozważania. Z mojego doświadczenia wynika, że uczonych nie jest trudno przekonać do tez antypsychiatrii poprzez proste podanie argumentacji (inna sprawa, że argumentacja ta jest słabo rozpowszechniona, prawie nieznana, w praktyce chodzi o to, że nie tyle chybiona, co po prostu niewygodna). Nawet jeśli zachowują później sceptycyzm wobec antypsychiatrii, to jest to 'sceptycyzm naukowy', ale też często płynący ze zwykłej dyplomacji (nie opłaca się burzyć status quo), dostrzegają natomiast zasadność argumentów, naukową przejrzystość wywodów. Stanowisko części grup i osób, funkcjonujących w obrębie szerszego środowiska akademickiego, znających agrgumenty antypsychiatrii natomiast je odrzucających jest zwykle słabo podparte - w sensie naukowym. Można je tłumaczyć nie tyle naukową racjonalnością, bo tej jest tu raczej niewiele, co w ten sposób, że chodzi o grupy i środowiska 'skorumpowane' przez podejście medykalne do sprawy. Kariery naukowe od tego zależą, prestiż i pozycja - osób, jak i całych środowisk. W skrócie: nie należy się dziwić, że psycholodzy i psychiatrzy będą negatywnie nastawieni do antypsychiatrii, skoro już dużo zainwestowali w swoje kariery, a tu nagle jakaś antypsychiatria wkracza im z argumentacją, która podważa aksjomaty fundamentalne dla rzeczonych dyscyplin. Antypsychiatria zarzuca psychiatrii pseudonaukowość. 
3. Najpoważniejsza naukowa krytyka antypsychiatrii z jaką się zetknąłem brzmiała "To nie jest takie proste". Ta uwaga padła w mojej prywatnej rozmowie z pewną panią psychiatrą, ze strony tej pani. To, co miała na myśli należy rozumieć, że antypsychiatria nie tyle się myli, co popada częsty w przypadku takich teorii błąd sprowadzenia wszystkiego do jednego wymiaru, tymczasem wymiarów w sprawach społecznych zawsze jest kilka. Należy tu jednak bronić antypsychiatrii w ten sposób, że nauka jako taka przecież na tym polega, żeby tworzyć modele klarowne, używające tylko paru wyodrębnionych zmiennych. Uwaga przy tym taka, żeby zawsze pamiętać, że model to jednak nie rzeczywistość. Ponieważ jednak z grubsza argumentacja antypsychiatrii jest po prostu trafna (i dlatego bolesna) środowiska odrzucające antypsychiatrię raczej unikają polemiki na ten temat. Strategią jest raczej wyciszanie sprawy, przeczekanie, w myśl zasady "Psy szczekają, karawana jedzie dalej". Dlatego oczekiwanie redakcyjne w Wikipedii, że należy uzupełnić artykuł także o krytykę antypsychiatrii jest nie tyle bezpodstawne, co nierealne do spełnienia. Jak już napisałem jedyną poważną krytyką jest ryzyko/pułapka innego niż dotychczasowe (medykalne) ujednowymiarowienia człowieka - tym razem byłoby to na modłę antypsychiatrii. Z takim ryzykiem z resztą boryka się każda szkoła naukowa, czy filozoficzna, traktująca o człowieku." żródło

poniedziałek, 21 listopada 2011

Nauka w służbie totalitaryzmu: psychuszki

Chciałbym przedstawić słynny felieton akademicki prof. dr hab. Piotra Jaroszyńskiego: Nauka w służbie totalitaryzmu - psychuszki, w wersji audio. Polecam tym , którzy jeszcze tego nie słyszeli. Zapraszam do posłuchania:






Możesz również ściągnąć artykuł w wersji mp4: Kliknij

Zaprzyjaźnione strony:

Wolne Media - Toplistaopsychiatrii.pl

Najlepsze Blogi Katalog Stron Katalog Stron Statystyki, katalog stron www, dobre i ciekawe strony internetowe Katalog stron katalog stron katalog.budzyk


Jeśli zgadzasz się z przesłaniem i tematyką tej strony, jesteś ofiarą psychiatrów, lub nie są Ci obce problemy ludzi borykających się z przymusem psychiatrycznym, dyskredytacją, nadużyciami, pomóż w promocji tej strony: skopiuj kod poniżej i wklej go na swoją stronę lub fora. Z góry serdeczne dziękuję.

anty-psychiatria.blogspot.com

http://anty-psychiatria.blogspot.com/

Skopiuj pasek mikro kodu (Html): <a href="http://anty-psychiatria.blogspot.com/" target="_blank"><img src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhnASQcXBsX79OM2Scg5mzCoQe3QMDmRNj__HdqRE-1TtIJmYy0nsEh8XFVdauOw86_f80Lasr6nG54x4Z2SP-EWNZ-55HNcHpCB1leTfP3w4sRGe35BGpbFXDe0G2VDFRZy2SDzxhPzkA/s154/anty-psychiatria.blogspot.com.jpg" alt="anty-psychiatria.blogspot.com" /><p style="font-family:Times new roman; font-size:10px;">http://anty-psychiatria.blogspot.com/</p></a>

lub kod zwykły link: <a href="http://anty-psychiatria.blogspot.com/" target="_blank">http://anty-psychiatria.blogspot.com/</a>

KOD QR - ZESKANUJ STRONĘ I PRZEKAŻ DALEJ

Etykiety bloga: